Boże, coś Polskę by Bernard Ladysz, Andrzej Plonczynski & Leokadia Rymkiewicz-Ładysz chart history on Spotify, Apple Music, iTunes and YouTube. Week-by-week music charts, peak chart positions and airplay stats. Listen to O mój rozmarynie by Bernard Ladysz, Andrzej Plonczynski & Leokadia Rymkiewicz-Ładysz, 21 Shazams. Discovered using Shazam, the music discovery app. Subskrybuj kanał: https://goo.gl/FOQCV9Proponowane playlisty: https://goo.gl/KlPZ1LStrona: http://www.andrzej-bartkowski.plInauguracja kolejnego cyklu spotka Full music credits for Bernard Ładysz: 16 performances. Roles performed: bass vocals, bass-baritone vocals, composer. Releases include: Jutrznia - Utrenja (Orkiestra Symfoniczna i Chór Filharmonii Narodowej w Warszawie / Andrzej Markowski), Die Teufel von Loudun (The Devils of Loudun) (Philharmonisches Staatsorchester Hamburg / Marek Janowski / Tatiana Troyanos / Andrzej Hiolski / Bernard Bernard Ładysz an Polish bass-baritone,birthplace is Vilnius Lithuania,date of birth July 24 1922,died at the age of 98,Died Warsaw, Poland,sign of the zodiac Bernard Ładysz urodził się 24 lipca 1922 r. w Wilnie. Tam, jako kilkunastoletni chłopiec, rozpoczął naukę śpiewu. Miał 17 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. . Był Pan nazywany „jednym z najlepszych basów świata”. Co Pan czuł, gdy słyszał Pan takie określenia? Nic nie czułem, po prostu śpiewałem - mówiąc dosadniej - wykonywałem robotę. Trzeba było śpiewać, to się śpiewało. Nie jest Pan w tej chwili zbyt skromy? To nie skromność, to dystans. W moim wieku na pewne rzeczy, w tym na sukcesy, patrzy się trochę inaczej. Dziś, siedzę i zastanawiam się: po co to wszystko było? Jak to po co! Setki zagranych ról, brawurowe występy na najważniejszych scenach świata, a nawet wkład w polską kinematografię. To robi wrażenie! Dziś inaczej to odbieram. A jaki moment w pana karierze był dla Pana najbardziej poruszający? Trudno powiedzieć, na pewno było wiele takich momentów. W pamięć zapadł mi jeden z występów w Australii, w Sydney Opera House. Scena w tak bliskim sąsiedztwie wody zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ale takich pięknych momentów było znacznie więcej, choć teraz coraz mniej z nich pamiętam… Zdobył Pan wiele nagród i odznaczeń - wśród nich Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis i Złotego Fryderyka. Czy jest jakiś laur, który ma dla Pana szczególne znaczenie? Cieszę się z nich wszystkich, trzymam ładnie wyeksponowane w kredensie. Wiadomo, że jedne zostały przyznane szczerze, inne „bo tak wypadało” (śmiech). Ale każda z nich na swój sposób jest dla mnie wartościowa. Jakie jest Pana najpiękniejsze wspomnienie związane z Wilnem? Och, to stanowczo zbyt trudne pytanie! To jest dla mnie miasto „jedyne na świecie”. Chociaż zwiedziłem wszystkie kontynenty, to Wilno jest tym miejscem, do którego zawsze wracam sercem. Trudno mi przywołać konkretne wspomnienia, bo po pierwsze jest ich mnóstwo, a i pamięć nie ta… Ale nie da się opisać słowami sentymentu, z jakim o nim myślę. A kiedy ostatni raz Pan tu był? Ojej, bardzo dawno. Może dziesięć lat temu, może nawet więcej. Wiele bym dał, by jeszcze raz do Wilna wrócić. Rozumiem, że tym, co Pana powstrzymuje, jest sędziwy już wiek i problemy ze zdrowiem. Gdyby jednak mógł Pan dziś przyjechać do Wilna, w które miejsce udałby się Pan najpierw? Niestety, ledwo mówię, ledwo chodzę. Rozmowa z panią to już dla mnie wyczyn (śmiech). Ale gdybym jakimś cudem mógł znaleźć się w Wilnie, pierwszym miejscem, do którego bym poszedł jest mój rodzinny dom. Bardzo chciałabym zobaczyć chociaż dawno niewidziane podwórko… Zostawiłem tam masę wspomnień. Tutaj, w Warszawie, mimo tylu spędzonych tu lat, nadal czuję się obco. A czego by Pan życzył w takim razie mieszkańcom Wilna, Polakom, którzy dziś tu żyją? Wilniakom życzę po prostu, żeby byli Wilniakami! Bo to jedna z lepszych rzeczy, jakie w życiu mogą się przydarzyć. Z Bernardem Ładyszem rozmawiała Magdalena Fijołek. Bernard Ładysz (ur. 24 lipca 1922 r. w Wilnie) Śpiewak operowy (bas-baryton), aktor i żołnierz. Uczestniczył w akcji "Burza" aresztowany przez NKWD, w latach 1944-1946 zesłany wgłąb Rosji, do Kaługi. Jako artysta odnosił sukcesy na wszystkich kontynentach, został okrzyknięty jednym z najlepszych basów świata i występował u boku Marii Callas. Ma na koncie również role w filmach - w "Znachorze" Jerzego Hoffmana i "Ziemi Obiecanej" Andrzeja Wajdy. Mieszka w Warszawie z żoną Leokadią Rymkiewicz-Ładysz. Wywiad z Bernardem Ładyszem ukazał się w "Kurierze Wileńskim Magazynie" z 2 lutego 2019 r. Publikujemy go dzięki uprzejmości magazynu. Źródło: Kurier Wileński Magazyn Bernard Ładysz. Fot. PAP/L. Szymański 100 lat temu, 24 lipca 1922 r., urodził się Bernard Ładysz. Śpiewak operowy, który występował na całym świecie, z Marią Callas. W Polsce najbardziej znane jest jego wykonanie arii Skołuby ze „Strasznego dworu”.Miał 17 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. Uczestniczył w akcji "Burza" na Wileńszczyźnie. Jako sierżant Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej został uwięziony w Kałudze w Związku Sowieckim, gdzie przebywał w latach 1944-1946. Za swoje wybitne zasługi artystyczne był honorowany nagrodami i odznaczeniami państwowymi, w 2000 r. dostał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2006 r. Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". W 2019 r. został odznaczony Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. W Polsce najbardziej znane jest jego wykonanie arii Skołuby ze "Strasznego dworu". Bernard Ładysz: Gdy wybuchła wojna, wstąpiłem do Armii Krajowej. A potem do Wilna wkroczyły wojska radzieckie. W 1944 r. w Wilnie kilka tysięcy mężczyzn przeszło przeszkolenie do służby wojskowej. Mieliśmy zostać wysłani na front, odbijać Warszawę. Postawiono nam jeden warunek: musieliśmy złożyć przysięgę Związkowi Radzieckiemu. Na to się nie zgodziliśmy. Za karę wywieziono nas na Syberię, w różne miejsca. "Gdy wybuchła wojna, wstąpiłem do Armii Krajowej. A potem do Wilna wkroczyły wojska radzieckie. W 1944 r. w Wilnie kilka tysięcy mężczyzn przeszło przeszkolenie do służby wojskowej. Mieliśmy zostać wysłani na front, odbijać Warszawę. Postawiono nam jeden warunek: musieliśmy złożyć przysięgę Związkowi Radzieckiemu. Na to się nie zgodziliśmy. Za karę wywieziono nas na Syberię, w różne miejsca. Próbowałem uciekać, ale mnie złapano. Wylądowałem w słynnym obozie pracy w Kałudze. Wysłano mnie do pracy do lasu przy wyrębie drzewa. Mróz był straszliwy, głodzono nas, pracowaliśmy w nieludzkich warunkach. Bardzo wtedy podupadłem na zdrowiu" - wspominał po latach Ładysz. CZYTAJ TAKŻE Ładysz złamał dubeltówkę - 55 lat temu otwarto nowy gmach Teatru Wielkiego - Opery Narodowej Po wojnie drugim miastem Bernarda Ładysza stała się Warszawa. W jednym z wywiadów wspominał: "Nigdy nie zapomnę, jak Warszawa nas przyjęła, gdy przyjechaliśmy z obozu w Kałudze w 1947 r.". "W łagrze pracowaliśmy przy wyrębie lasu. Było ciężko. Po wojnie też, bo Wilno nie było już po polskiej stronie. Zakochałem się w Warszawie, gdy wróciliśmy z Rosji. Wjechaliśmy do miasta gruzów. I ono nas przyjęło, bo byliśmy partyzantami i wróciliśmy stamtąd. Ta biedna Warszawa oddała nam serce. Oddała 20-metrowy pokój dwudziestu osobom, chociaż miejsca było tylko dla czterech. Pamiętam: siedzieliśmy w kawiarni +Maxim+ i gdy zaczęliśmy śpiewać, ludzie płakali. Płakaliśmy wspólnie nad polskim losem. Dlatego kocham Warszawę" - opowiadał. W latach 1946-1948 Ładysz odbył studia wokalne w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. Od 1946 do 1950 r. był solistą Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego, z którym występował również poza granicami kraju. Zwrotnym momentem w karierze Bernarda Ładysza stał się konkurs śpiewaczy w Vercelli we wrześniu 1956 r. Odniósł tam triumf, zdobywając I nagrodę i zyskując międzynarodową popularność. Dało mu to później możliwość występów we Włoszech z artystami tej miary co Victoria de los Angeles, Antonietta Stella, Anita Cerquetti, Tullio Serafin. W 1950 r. zaangażowany został do Opery Warszawskiej. Zadebiutował tu rolą Griemina w "Eugeniuszu Onieginie" Piotra Czajkowskiego. Najświetniejszą kreacją artysty w tym pierwszym okresie jego występów na scenie operowej była rola Mefista w "Fauście" Charles'a Gounoda, która dała mu możliwość ukazania w pełni walorów głosu, temperamentu oraz talentu scenicznego. Zwrotnym momentem w karierze Bernarda Ładysza stał się konkurs śpiewaczy w Vercelli we wrześniu 1956 r. Odniósł tam triumf, zdobywając I nagrodę i zyskując międzynarodową popularność. Dało mu to później możliwość występów we Włoszech z artystami tej miary co Victoria de los Angeles, Antonietta Stella, Anita Cerquetti, Tullio Serafin. Zgodnie z regulaminem tego konkursu laureat mógł zadebiutować w mediolańskiej La Scali. Ładysz nie zdecydował się jednak na ten krok - zaangażował się natomiast do występów w Teatro Massimo w Palermo. CZYTAJ TAKŻE Bernard Ładysz spoczął w Alei Zasłużonych Cmentarza Wojskowego na Powązkach W 1959 r. nagrał w Londynie "Łucję z Lammermooru" Gaetana Donizettiego wspólnie z Marią Callas pod dyrekcją Tullia Serafina. Pytany o to, co jest jego zdaniem najważniejsze w śpiewaniu, artysta odpowiadał: "Wrażliwość, dusza, serce i dar od Boga: głos. A najważniejsze, to umieć to docenić". Sukcesem artystycznym w jego karierze była kreacja roli tytułowej w "Borysie Godunowie" Modesta Musorgskiego w Operze Warszawskiej (1960), a także w nowej inscenizacji tej opery w Teatrze Wielkim w Warszawie (1972). Występował w operach Stanisława Moniuszki i śpiewał jego pieśni. Największą popularnością cieszyła się aria Skołuby "Ten zegar stary" ze "Strasznego dworu". Ładysz wziął udział w nagraniach opery "Król Roger" Karola Szymanowskiego oraz opery radiowej "Usziko" Tadeusza Paciorkiewicza, w prawykonaniach "Pasji według św. Łukasza" i "Jutrzni" oraz w prapremierze opery "Diabły z Loudun" (w roli Ojca Barre) Krzysztofa Pendereckiego. Pytany o to, co jest jego zdaniem najważniejsze w śpiewaniu artysta odpowiadał: "Wrażliwość, dusza, serce i dar od Boga: głos. A najważniejsze, to umieć to docenić". Występował również w filmach, w "Ziemi obiecanej" w reżyserii Andrzeja Wajdy, "Znachorze" w reżyserii Jerzego Hoffmana, w musicalach, w roli Tewiego w "Skrzypku na dachu" Josepha Steina i Jerry'ego Bocka oraz na estradzie piosenkarskiej. Współpracował z Teatrem Syrena w Warszawie. Pytany o to, co jest jego zdaniem najważniejsze w śpiewaniu artysta odpowiadał: "Wrażliwość, dusza, serce i dar od Boga: głos. A najważniejsze, to umieć to docenić". W 2008 r. Ładysz został doktorem honoris causa Akademii Muzycznej w Warszawie (obecnie Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina). "Bernard Ładysz zawsze podążał swoją drogą - i w życiu, i w sztuce. Nie kłaniał się nikomu i nie zabiegał o przychylność. Nie musiał, był w śpiewie nieprzeciętny. [...] Dostarczał zawsze niezapomnianych przeżyć i wzruszeń, jakie przynosi tylko wielka sztuka na najwyższym poziomie doskonałości artystycznej" - mówił podczas uroczystości ówczesny rektor AM prof. Stanisław Moryto. Urodzony w Wilnie Ładysz podkreślił wówczas, że kocha Warszawę, ale tęskni za swoim rodzinnym miastem. "Nie wiem, czy tam nie złożę swych kości, bo tęsknię za tym miastem, choć w roku 1947 bardzo zakochałem się w Warszawie" - mówił. Zmarł w Warszawie dzień po swoich 98. urodzinach.(PAP) Autor: Olga Łozińska oloz/ pat/ skp/ W sobotę, dzień po 98. urodzinach, zmarł śpiewak (bas) Bernard Ładysz - informację potwierdziło PAP Muzeum Powstania Warszawskiego. Bernard Ładysz to legendarny śpiewak operowy, aktor, żołnierz Armii Krajowej. Zwyciężał na międzynarodowych konkursach, występował na całym świecie. Współpracował z Marią Callas. Za swoje wybitne zasługi artystyczne był honorowany nagrodami i odznaczeniami państwowymi w 2000 r. dostał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2006 r. Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W 2019 r. został odznaczony Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. W Polsce najbardziej znane jest jego wykonanie arii Skołuby ze „Strasznego Dworu”. O śmierci Ładysza poinformował też na Facebooku doradca prezydenta, prezes Radia dla Ciebie Tadeusz Deszkiewicz. Z ogromnym smutkiem informuję, że dziś rano, dzień po swoich 98 urodzinach, zmarł Bernard Ładysz. Jeden z najwybitniejszych polskich śpiewaków XX wieku. Artysta o niezwykłej, głębokiej i nieporównywalnej z nikim barwie głosu. Jego aksamitny bas urzekał wszystkich na całym niemal świecie. Panie Bernardzie będziemy Pana zawsze kochać i pamiętać. Żegnaj —napisał Deszkiewicz. Bernard Ładysz urodził się w Wilnie 24 lipca 1922 r. Miał 17 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. Uczestniczył w „Akcji Burza” na Wileńszczyźnie. Jako sierżant Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej został uwięziony w Kałudze w Związku Radzieckim, gdzie przebywał w latach 1944-46. Gdy wybuchła wojna, wstąpiłem do Armii Krajowej. A potem do Wilna wkroczyły wojska radzieckie. W 1944 r. w Wilnie kilka tysięcy mężczyzn przeszło przeszkolenie do służby wojskowej. Mieliśmy zostać wysłani na front, odbijać Warszawę. Postawiono nam jeden warunek: musieliśmy złożyć przysięgę Związkowi Radzieckiemu. Na to się nie zgodziliśmy. Za karę wywieziono nas na Syberię, w różne miejsca. Próbowałem uciekać, ale mnie złapano. Wylądowałem w słynnym obozie pracy w Kałudze. Wysłano mnie do pracy do lasu przy wyrębie drzewa. Mróz był straszliwy, głodzono nas, pracowaliśmy w nieludzkich warunkach. Bardzo wtedy podupadłem na zdrowiu —wspominał po latach Ładysz. Po wojnie drugim miastem Bernarda Ładysza stała się Warszawa. W jednym z wywiadów wspominał, „nigdy nie zapomnę, jak Warszawa nas przyjęła, gdy przyjechaliśmy z obozu w Kałudze w 1947 r.” W łagrze pracowaliśmy przy wyrębie lasu. Było ciężko. Po wojnie też, bo Wilno nie było już po polskiej stronie. Zakochałem się w Warszawie, gdy wróciliśmy z Rosji. Wjechaliśmy do miasta gruzów. I ono nas przyjęło, bo byliśmy partyzantami i wróciliśmy stamtąd. Ta biedna Warszawa oddała nam serce. Oddała 20-metrowy pokój dwudziestu osobom, chociaż miejsca było tylko dla czterech. Pamiętam: siedzieliśmy w kawiarni +Maxim+ i gdy zaczęliśmy śpiewać, ludzie płakali. Płakaliśmy wspólnie nad polskim losem. Dlatego kocham Warszawę —opowiadał. W latach 1946-48 Ładysz odbył studia wokalne w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. Od 1946 do 1950 r. był solistą Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego, z którym występował również poza granicami kraju. W 1950 r. zaangażowany został do Opery Warszawskiej. Zadebiutował tu rolą Griemina w „Eugeniuszu Onieginie” Piotra Czajkowskiego. Najświetniejszą kreacją artysty w tym pierwszym okresie jego występów na scenie operowej była rola Mefista w „Fauście” Charlesa Gounoda, która dała mu możliwość ukazania w pełni walorów głosu, temperamentu oraz talentu scenicznego. Zwrotnym momentem w karierze Bernarda Ładysza stał się konkurs śpiewaczy w Vercelli we wrześniu 1956 r. Odniósł tam triumf zdobywając I nagrodę i zyskując międzynarodową popularność. Dało mu to później możliwość występów we Włoszech z artystami tej miary co Victoria de los Angeles, Antonietta Stella, Anita Cerquetti, Tullio Serafin. Zgodnie z regulaminem tego konkursu laureat mógł zadebiutować w mediolańskiej La Scali. Bernard Ładysz nie zdecydował się jednak na ten krok - zaangażował się natomiast do występów w Teatro Massimo w Palermo. W 1959 r. nagrał w Londynie „Łucję z Lammermoor” Gaetano Donizettiego wspólnie z Marią Callas pod dyrekcją Tullio Serafina. Sukcesem artystycznym w karierze artysty była kreacja roli tytułowej w „Borysie Godunowie” Modesta Musorgskiego w Operze Warszawskiej (1960), a także w nowej inscenizacji tej opery w Teatrze Wielkim w Warszawie (1972). Występował w operach Stanisława Moniuszki i śpiewał jego pieśni. Największą popularnością cieszyła się aria Skołuby „Ten zegar stary” ze „Strasznego Dworu”. Ładysz wziął udział w nagraniach opery „Król Roger” Karola Szymanowskiego oraz opery radiowej „Usziko” Tadeusza Paciorkiewicza, w prawykonaniach „Pasji według Św. Łukasza” i „Jutrzni” oraz w prapremierze opery „Diabły z Loudun” (w roli Ojca Barre) Krzysztofa Pendereckiego. Występował też w filmach, w „Ziemi obiecanej” w reżyserii Andrzeja Wajdy, „Znachorze” w reżyserii Jerzego Hoffamna) w musicalach, w roli Tewiego w „Skrzypku na dachu” Josepha Steina i Jerry’ego Bocka oraz na estradzie piosenkarskiej. Współpracował z Teatrem Syrena w Warszawie. Pytany o to, co jest jego zdaniem najważniejsze w śpiewaniu artysta odpowiadał: „Wrażliwość, dusza, serce i dar od Boga: głos. A najważniejsze, to umieć to docenić”. W 2008 r. Ładysz został doktorem Honoris Causa Akademii Muzycznej w Warszawie (obecnie Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina). Bernard Ładysz zawsze podążał swoją drogą - i w życiu, i w sztuce. Nie kłaniał się nikomu i nie zabiegał o przychylność. Nie musiał, był w śpiewie nieprzeciętny. (…) Dostarczał zawsze niezapomnianych przeżyć i wzruszeń, jakie przynosi tylko wielka sztuka na najwyższym poziomie doskonałości artystycznej —mówił podczas uroczystości ówczesny rektor AM, prof. Stanisław Moryto. Urodzony w Wilnie Ładysz podkreślił wówczas, że kocha Warszawę, ale tęskni za swoim rodzinnym miastem. Nie wiem, czy tam nie złożę swych kości, bo tęsknię za tym miastem, choć w roku 1947 bardzo zakochałem się w Warszawie —mówił. Zmarł w Warszawie dzień po swoich 98. urodzinach. kk/PAP Bernard Ładysz to legendarny śpiewak operowy, aktor, żołnierz Armii Krajowej. Zwyciężał na międzynarodowych konkursach, występował na całym świecie. Współpracował z Marią Callas. Za swoje wybitne zasługi artystyczne był honorowany nagrodami i odznaczeniami państwowymi w 2000 r. dostał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a w 2006 r. Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". W 2019 r. został odznaczony Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. W Polsce najbardziej znane jest jego wykonanie arii Skołuby ze "Strasznego Dworu". O śmierci Ładysza poinformował też na Facebooku doradca prezydenta, prezes Radia dla Ciebie Tadeusz Deszkiewicz. "Z ogromnym smutkiem informuję, że dziś rano, dzień po swoich 98 urodzinach, zmarł Bernard Ładysz. Jeden z najwybitniejszych polskich śpiewaków XX wieku. Artysta o niezwykłej, głębokiej i nieporównywalnej z nikim barwie głosu. Jego aksamitny bas urzekał wszystkich na całym niemal świecie. Panie Bernardzie będziemy Pana zawsze kochać i pamiętać. Żegnaj" - napisał Deszkiewicz. Bernard Ładysz urodził się w Wilnie 24 lipca 1922 r. Miał 17 lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. Uczestniczył w "Akcji Burza" na Wileńszczyźnie. Jako sierżant Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej został uwięziony w Kałudze w Związku Radzieckim, gdzie przebywał w latach 1944-46. "Gdy wybuchła wojna, wstąpiłem do Armii Krajowej. A potem do Wilna wkroczyły wojska radzieckie. W 1944 r. w Wilnie kilka tysięcy mężczyzn przeszło przeszkolenie do służby wojskowej. Mieliśmy zostać wysłani na front, odbijać Warszawę. Postawiono nam jeden warunek: musieliśmy złożyć przysięgę Związkowi Radzieckiemu. Na to się nie zgodziliśmy. Za karę wywieziono nas na Syberię, w różne miejsca. Próbowałem uciekać, ale mnie złapano. Wylądowałem w słynnym obozie pracy w Kałudze. Wysłano mnie do pracy do lasu przy wyrębie drzewa. Mróz był straszliwy, głodzono nas, pracowaliśmy w nieludzkich warunkach. Bardzo wtedy podupadłem na zdrowiu" - wspominał po latach Ładysz. Po wojnie drugim miastem Bernarda Ładysza stała się Warszawa. W jednym z wywiadów wspominał, "nigdy nie zapomnę, jak Warszawa nas przyjęła, gdy przyjechaliśmy z obozu w Kałudze w 1947 r." "W łagrze pracowaliśmy przy wyrębie lasu. Było ciężko. Po wojnie też, bo Wilno nie było już po polskiej stronie. Zakochałem się w Warszawie, gdy wróciliśmy z Rosji. Wjechaliśmy do miasta gruzów. I ono nas przyjęło, bo byliśmy partyzantami i wróciliśmy stamtąd. Ta biedna Warszawa oddała nam serce. Oddała 20-metrowy pokój dwudziestu osobom, chociaż miejsca było tylko dla czterech. Pamiętam: siedzieliśmy w kawiarni +Maxim+ i gdy zaczęliśmy śpiewać, ludzie płakali. Płakaliśmy wspólnie nad polskim losem. Dlatego kocham Warszawę" - opowiadał. W latach 1946-48 Ładysz odbył studia wokalne w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. Od 1946 do 1950 r. był solistą Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego, z którym występował również poza granicami kraju. W 1950 r. zaangażowany został do Opery Warszawskiej. Zadebiutował tu rolą Griemina w "Eugeniuszu Onieginie" Piotra Czajkowskiego. Najświetniejszą kreacją artysty w tym pierwszym okresie jego występów na scenie operowej była rola Mefista w "Fauście" Charlesa Gounoda, która dała mu możliwość ukazania w pełni walorów głosu, temperamentu oraz talentu scenicznego. Zwrotnym momentem w karierze Bernarda Ładysza stał się konkurs śpiewaczy w Vercelli we wrześniu 1956 r. Odniósł tam triumf zdobywając I nagrodę i zyskując międzynarodową popularność. Dało mu to później możliwość występów we Włoszech z artystami tej miary co Victoria de los Angeles, Antonietta Stella, Anita Cerquetti, Tullio Serafin. Zgodnie z regulaminem tego konkursu laureat mógł zadebiutować w mediolańskiej La Scali. Bernard Ładysz nie zdecydował się jednak na ten krok - zaangażował się natomiast do występów w Teatro Massimo w Palermo. W 1959 r. nagrał w Londynie "Łucję z Lammermoor" Gaetano Donizettiego wspólnie z Marią Callas pod dyrekcją Tullio Serafina. Sukcesem artystycznym w karierze artysty była kreacja roli tytułowej w "Borysie Godunowie" Modesta Musorgskiego w Operze Warszawskiej (1960), a także w nowej inscenizacji tej opery w Teatrze Wielkim w Warszawie (1972). Występował w operach Stanisława Moniuszki i śpiewał jego pieśni. Największą popularnością cieszyła się aria Skołuby "Ten zegar stary" ze "Strasznego Dworu". Ładysz wziął udział w nagraniach opery "Król Roger" Karola Szymanowskiego oraz opery radiowej "Usziko" Tadeusza Paciorkiewicza, w prawykonaniach "Pasji według Św. Łukasza" i "Jutrzni" oraz w prapremierze opery "Diabły z Loudun" (w roli Ojca Barre) Krzysztofa Pendereckiego. Występował też w filmach, w "Ziemi obiecanej" w reżyserii Andrzeja Wajdy, "Znachorze" w reżyserii Jerzego Hoffamna) w musicalach, w roli Tewiego w "Skrzypku na dachu" Josepha Steina i Jerry'ego Bocka oraz na estradzie piosenkarskiej. Współpracował z Teatrem Syrena w Warszawie. Pytany o to, co jest jego zdaniem najważniejsze w śpiewaniu artysta odpowiadał: "Wrażliwość, dusza, serce i dar od Boga: głos. A najważniejsze, to umieć to docenić". W 2008 r. Ładysz został doktorem Honoris Causa Akademii Muzycznej w Warszawie (obecnie Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina). "Bernard Ładysz zawsze podążał swoją drogą - i w życiu, i w sztuce. Nie kłaniał się nikomu i nie zabiegał o przychylność. Nie musiał, był w śpiewie nieprzeciętny. (...) Dostarczał zawsze niezapomnianych przeżyć i wzruszeń, jakie przynosi tylko wielka sztuka na najwyższym poziomie doskonałości artystycznej" - mówił podczas uroczystości ówczesny rektor AM, prof. Stanisław Moryto. Urodzony w Wilnie Ładysz podkreślił wówczas, że kocha Warszawę, ale tęskni za swoim rodzinnym miastem. "Nie wiem, czy tam nie złożę swych kości, bo tęsknię za tym miastem, choć w roku 1947 bardzo zakochałem się w Warszawie" - mówił. Zmarł w Warszawie dzień po swoich 98. urodzinach. W sobotę, dzień po swoich urodzinach, w wieku 98 lat zmarł Bernard Ładysz, polski śpiewak operowy, aktor i żołnierz. O śmierci Bernarda Ładysza poinformował na Facebooku doradca prezydenta i prezes Radia dla Ciebie Tadeusz Deszkiewicz. „Z ogromnym smutkiem informuję, że dziś rano, dzień po swoich 98 urodzinach, zmarł Bernard Ładysz. Jeden z najwybitniejszych polskich śpiewaków XX wieku. Artysta o niezwykłej, głębokiej i nieporównywalnej z nikim barwie głosu. Jego aksamitny bas urzekał wszystkich na całym niemal świecie. Panie Bernardzie będziemy Pana zawsze kochać i pamiętać. Żegnaj” – napisał. Kondolencje złożył za pośrednictwem Twittera Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński. twitter Bernard Ładysz w okresie okupacji niemieckiej i radzieckiej był żołnierzem Wojska Polskiego, a później sierżantem Armii Krajowej. Był uczestnikiem akcji "Burza", został aresztowany przez NKWD i zesłany do Kaługi, gdzie przebywał przez dwa lata (1944-1946). W 1940 roku rozpoczął w Wilnie naukę śpiewu, którą kontynuował w 1946 roku na studiach wokalnych w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie. Swoją karierę rozpoczął w Zespole Reprezentacyjnym Wojska Polskiego. Przez wiele lat był solistą Opery Warszawskiej i Teatru Wielkiego w Warszawie. W 1956 roku zwyciężył w międzynarodowym konkursie śpiewaczym w Vercelli, co zapoczątkowało jego międzynarodową karierę. W 1959 roku wystąpił u boku Marii Callas w nagraniu „Łucji z Lammermooru”. Otrzymał później wielkie role operowe w operach: Eugeniusz Oniegin, Straszny dwór, Halka, Faust, Cyrulik sewilski, Don Giovanni, Don Carlos, Nieszpory sycylijskie, Moc przeznaczenia, Aida, Rigoletto, Kniaź Igor, Borys Godunow, Jolanta, Król Roger.

bernard ładysz aleksander ładysz